sobota, 11 lipca 2009

Strój z roku 1825






Witajcie! Skończyłam właśnie spódnicę, spencer i kapelusz, z którymi mocowałam się przez długi czas. Wzorowałam się na tej rycinie:




A oto efekt:



Nie jestem zbyt zadowolona. Ogólnie wszystko wyszlo dość krzywo, ale największą wadą jest mnóstwo wystrzępionych brzegów, a zdjęcia tyłu sukni, na którym to skumulowały się wszystkie możliwe "poprawki"nawet nie bedę pokazywać. Największym wyzwaniem, któremu jednak nie podołałam, bylo szycie spencera. Spencer postanowiłam uszyć z tafty(w pasującym kolorze miałam tylko taftę). Skończyło się to niezliczoną ilością wystrzępionych brzegów. Jedyna rzecz, z której się w miarę cieszę to kapelusz - tak wygląda z tyłu:


Obiecuję, ze następnym razem będzie lepiej;) Pozdrawiam serecznie;)

2 komentarze:

  1. Mnie się podoba - lubię takie zestawienia kolorystyczne.
    Poza tym - fajnie to wygląda - obrazek jak z żurnala z podrasowaną przez rysownika sylwetką kobiety i... normalna kobietka w takim samym stroju - z prawdziwą talią:))))
    Zofianna jakiej szerokosci masz tę wstążkę przy kapeluszu? Bo wydaje mi się, że spokojnie możesz kupić węższe wstążeczki tego typu.
    Przypadkowo mam jedną taką na.. własnej szyji i ma 4 mm szerokości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta wstążka ma 7 mm. Użyłam jej z premedytacją, chociaż końcowy efekt okazał się inny niż się spodziewałam. Mam też takie o szerokości 4mm, ale akurat nie w tym kolorze. Używam wstążek jedwabnych (lepiej nadają się do miniaturowych prac niż satynowe - łatwiej robić z nich kokardki etc.), które zamawiam sobie z odległych krajów;). Nie widziałam jeszcze takich w Polsce - zawsze jak pytam o nie w pasmanterii, to panie sprzedawczynie dziwnie się na mnie patrzą;)

    OdpowiedzUsuń