sobota, 25 lipca 2009

Wyjazd

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie komentarze, szczególnie, ze są one tak miłe:). Przez najblizsze dwa tygodnie nie będą się pojawiały nowe posty poniewaz wyjezdzam. W tym czasie nie będę też robiła nowych lalek, bo nie chce mi się zabierac ze sobą materiałów. Poza tym muszę nadrobić nieco czytanie książek (szczególnie o historii, bo w tym roku czeka mnie matura), a gdybym wzięła swoje szycie ze sobą to nic by z tego czytania nie wyszło. W dalszym ciągu zapraszam jednak do komentowania;) . A teraz jeszcze, zgodnie z sugestią Edyty, zamieszczam zdjęcia poprzedniej lalki w nieco większej wersji :


Do napisania za 2 tygodnie ;)

środa, 22 lipca 2009

Suknia wieczorowa

Uff... Dzisiaj skończyłam tę suknię wieczorową w stylu wiktoriańskim:


Bardzo się nad nią napracowałam. Ale warto było - jest dokładnie taka, jak ją sobie wyobrazałam.


Tym razem nie korzystałam z zadnego wzoru z historii mody. Jest to, mniej więcej, styl sukni wieczorowych z roku 1871, fryzura z kolei to mieszanka 1872 i 1876. Przy wykonywaniu bizuterii kierowałam się już ostatecznym wyglądem lalki, a nie konkretną modą.

No to po kolei: spodnia warstwa spódnicy jest zrobiona z tafty w paski, tak samo jak góra sukni, a ozdobiona jest plisą z tego samego materiału. Tren i fartuch są zrobione z jedwabiu "Habotai". Wszelkie zdobienia wykonane są albo ze starej, czarnej koronki albo z jedwabnej wstążki. Bizuteria to oprawione w złoty drucik maleńkie kryształki Swarovski. Włosy oczywiście z wiskozy - tym razem w bardzo płomiennym kolorze. Wachlarz to czarna koronka przyklejona do gotowego "złotego" stelaza.




A co ma lalka pod spódnicą? Proszę bardzo - halka i pantalony.
Tak... to tyle. Co o tym myślicie? Czekam na komentarze:)

sobota, 11 lipca 2009

Strój z roku 1825






Witajcie! Skończyłam właśnie spódnicę, spencer i kapelusz, z którymi mocowałam się przez długi czas. Wzorowałam się na tej rycinie:




A oto efekt:



Nie jestem zbyt zadowolona. Ogólnie wszystko wyszlo dość krzywo, ale największą wadą jest mnóstwo wystrzępionych brzegów, a zdjęcia tyłu sukni, na którym to skumulowały się wszystkie możliwe "poprawki"nawet nie bedę pokazywać. Największym wyzwaniem, któremu jednak nie podołałam, bylo szycie spencera. Spencer postanowiłam uszyć z tafty(w pasującym kolorze miałam tylko taftę). Skończyło się to niezliczoną ilością wystrzępionych brzegów. Jedyna rzecz, z której się w miarę cieszę to kapelusz - tak wygląda z tyłu:


Obiecuję, ze następnym razem będzie lepiej;) Pozdrawiam serecznie;)